Obejrzałem Psi Patrol Misja Dino, no tak, 7/10
Opublikowano 8 sierpnia 2026

Wyobraźcie sobie, że poszedłem do kina na Psi Patrol. Towarzyszyłem pewnej mamie i jej uroczemu, prawie pięcioletniemu synkowi, więc spokojnie, nie usiadłem sam jeden pośród wózków. A wychodząc, pomyślałem, że jest z czego zrobić wpis, bo Psi Patrol to naprawdę szalona sprawa.
Jeśli nie macie w otoczeniu żadnego dziecka, streśćmy: to kanadyjski serial animowany z 2013 roku, szczeniaki zaliczające jedną misję ratunkową za drugą na pokładzie przewymiarowanych pojazdów, i od ponad dziesięciu lat jest to najczęściej oglądany program wśród dzieci od 2 do 5 lat, emitowany w ponad 170 krajach. Każdy dzieciak na planecie zna imię każdego szczeniaka. Każdy. Nawet ja (no dobra, tak naprawdę nie, wciąż nie).
Pochodzenie tego UFO jest nieprawdopodobne. Serial nie narodził się w studiu filmowym, został zamówiony przez Spin Master, kanadyjskiego producenta zabawek, u twórcy Boba Budowniczego. Kreskówka od samego początku była pomyślana tak, by sprzedawać zabawki. Jeśli, tak jak ja, urodziliście się pod koniec lat 70., znacie ten mechanizm na pamięć: dokładnie to samo stało się z He-Manem czy Transformersami, najpierw zabawki, historia potem.
I działa to na skalę trudną do pojęcia. Ponad 10 miliardów dolarów ze sprzedaży gadżetów od 2014 roku, ponad miliard rocznie, a w niektórych latach mały patrol sprzedał więcej zabawek niż Gwiezdne wojny czy Kraina lodu. Przeczytajcie to zdanie jeszcze raz.
Najzabawniejszy jest ten tekst padający w pewnym momencie w filmie z 2021 roku: w którejś chwili bohaterowie spokojnie tłumaczą, że mają mnóstwo kasy na budowę swoich pojazdów, dzięki sprzedaży gadżetów. Żart jest w pełni świadomy. Bohaterowie kreskówki doskonale wiedzą, skąd biorą się ich pieniądze, i mówią to dzieciom. Aż kręci się w głowie.
A więc Misja Dino, trzeci film serii, wszedł na ekrany na początku sierpnia i ponownie w reżyserii Cala Brunkera. Tym razem burza wyrzuca patrol na tropikalną wyspę pełną dinozaurów, gdzie poznają Reksa, szczeniaka (na kółkach, bo jest niepełnosprawny), który mieszka tam od lat i wie wszystko o dinozaurach, a złoczyńca pan Hellinger zjawia się, żeby drążyć kopalnie, co rzecz jasna budzi miejscowy wulkan. Tyle o fabule, która i tak nie powala.
Dałem 7/10. Ma tempo, jest bardzo ładny, są dwie czy trzy naprawdę udane sekwencje ratunkowe, i nie nudziłem się. Ale widziałem film z 2021 roku, któremu dałem lepsze 8/10, bo owszem, jest o klasę wyżej: bardziej epicki, bardziej efektowny, także bardziej miejski, z akcjami ratunkowymi w samym centrum miasta, które szybko przywodzą na myśl Marvela. Misja Dino gra kartą egzotycznej wyspy, jest urocza, odmienia otoczenie, ale robi mniejsze wrażenie.
Więc, macie pod ręką dzieciaka w wieku od 3 do 6 lat? Śmiało, będzie zadowolony, a wy też miło spędzicie czas. Nie macie? Film z 2021 roku sprawdzi się doskonale na leniwy wieczór, żeby zupełnie nie przegapić tego fenomenu.
Autor: Paingout



